wtorek, 16 lutego 2010

Carnevale a Lipari

Karnawał trwa tu zwykle 3 dni. Przez ten czas co wieczór odbywa się parada udekorowanych pojazdów, przebierańców, ludzie bawią się na ulicach i w barach. Zabawa nie jest chaotyczna, wszystko maja zorganizowane i przygotowane. Dużo wcześniej umawiają się i tworzą grupy tematyczne. W tym roku były cztery: Bob Marley, Shrek i dwie o zabarwieniu politycznym. Najbardziej urzekające były dzieci, w przepięknych strojach, biedronki, niedźwiadki, żyrafki, księżniczki, pieski, świnki... zrobiłam dużo zdjęć ale niestety... dzieci jak dzieci, trudno przekonać je, żeby stały w miejscu przez chwilę (włoskie dzieci są szczególnie ruchliwe:))) i zdjęcia wyszły nieostre. Tylko parę udało mi się jakoś uratować GIMP,em. Uprasza się więc nie zwracać uwagi na jakość tylko na zawartość:))
Do tradycji karnawałowej należą też słodkie wypiek. Giggi to kruche malutkie ciasteczka umazane w vino cotto (słodkie wino malvasia podgrzane i zredukowane do postaci gęstego, ciemnego sosu, bardzo aromatycznego), naprawdę rewelacyjne! Chiachiere  (czyli po naszemu ploteczki) to nic innego jak nasze faworki tylko w formie kwadratów. I jeszcze coś w rodzaju ravioli ze słodką ricotta. Byłam w trakcie pisania tego postu gdy usłyszałam pukanie do drzwi... la proprietaria przyniosła mi cały talerz tych słodkości. I jak tu nie kochać tego kraju?:)))  Za jakiś czas opiszę jak odnoszą się do mnie miejscowi, bo to ciekawe i zupełnie odmienne doświadczenie niż innych regionach Włoch.

 

  

  

  

Charlie Chaplin w trzech osobach:))
 

 

  

 

 

  

 

 



  

  

Mati, to specjalnie dla Ciebie:))) Marleya oczywiście poznałeś?
 


 

To ja, uchachana  bo siedzę i jeszcze nie wiem, że następne 5 godzin spędzę stojąc (było 3 godzinne opóźnienie, bo carri (te udekorowane pojazdy) baaardzo powoli jechały na miejsce gdzie zaczynała się sfilata czyli parada....


... a tu mam głupi wyraz twarzy bo ledwo stoję ze zmęczenia, huku i obsypania konfetti, opieram się o jakiś słup, mam nadzieję, że to nie była latarnia P)))


1 komentarz:

  1. niestety wyglada na latarnie...

    ale oczy ci sie smieja ;-)

    OdpowiedzUsuń